W poprzednich wpisach omawialiśmy kwestie dotyczące rozkładu pożycia małżeńskiego stron oraz zawinienia w tym zakresie.

            Poruszyłem kwestie dotyczące między innymi niewierności małżeńskiej oraz konsekwencji jej niedochowania.

            Wskazałem, iż nawet jednorazowe zdarzenie (a nie długotrwały romans) może skutkować wyłącznym zawinieniem w rozpadzie małżeństwa.

            W tym miejscu warto jednak nieco pochylić się nad tą kwestią.

            Rodzi się bowiem pytanie – czy zdrada / niewierność małżeńska zawsze doprowadzi do orzeczenia rozwodu z wyłącznej winy jednego z małżonków?

            Otóż zgodnie z orzecznictwem sądowym „brak podstaw do obciążenia małżonka współwiną rozkładu na tej podstawie, że dopuścił się niewierności małżeńskiej przed kilkunastu laty, jeżeli współmałżonek przez kilkanaście lat kontynuował pożycie, wiedząc od początku o zdradzie” (wyrok SN z 25.08.1960 r., IV CR 190/60).

            Co powyższe orzeczenie oznacza w praktyce?

            W sytuacji, w której współmałżonek wiedział o zdradzie / romansie, ale mimo to zdecydował się na kontynuowania pożycia (w takim wypadku mówimy o wybaczeniu zdrady / zawinienia) następnie po wielu latach, w przypadku zawiśnięcia sprawy rozwodowej, nie będzie mógł powoływać się skutecznie na powyższe zdarzenie, albowiem dokonał aktu wybaczenia, puszczenia zdarzenia w niepamięć i zdecydował się na kontynuowania małżeństwa.

            W takim wypadku z uwagi na dokonanie przez współmałżonka aktu wybaczenia, dochodzi do swoistego puszczenia w niepamięć zawinienia i zdecydowania się na kontynuowania pożycia stron. Po wielu latach nie będzie zatem, co do zasady możliwości powrotu do zawinienia z przeszłości, które zostało darowane lub odpuszczone. Zagadnienie to nie jest jednak tak proste jak mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka – pewne niuanse z nim związane zostaną omówione w dalszej cześć.

            W tym miejscu warto sięgnąć do orzecznictwa sadowego dotyczącego przebaczenia małżeńskiego.

            W jednym z orzeczeń Sądu Najwyższego czytamy, iż „w przebaczeniu małżonka mieści się oświadczenie o „puszczeniu w niepamięć” przewinień drugiego małżonka. Następuje ono jednak nie przez sam fakt przebaczenia i pojednania się małżonków, lecz przez to, że z czasem związek przyczynowy między przebaczonymi uchybieniami a wzajemną postawą małżonków i stanem ich pożycia przestał istnieć. Z samego faktu przebaczenia nie wynika jeszcze jakoby w żadnym razie przebaczone uchybienia nie mogły się już (…) przyczynić do późniejszego rozkładu” (orzeczenie SN z dnia 23 marca 1956 r., III CR 347/55, OSN 1956, poz. 114; w podobnym tonie wypowiedział się również SN w orzeczeniu z dnia 27 października 1960 r., III CR 599/59, OSPiKA 1961, poz. 267).

            Z powyższym orzeczeniem Sądu Najwyższego koresponduje inny rozstrzygnięcie, w którym czytamy: „Kodeks rodzinny nie nadaje faktowi przebaczenia charakteru okoliczności wyłączającej możliwość powoływania się na cudzołóstwo jako przyczynę rozkładu pożycia małżeńskiego, jeżeli rzeczywiście przyczyniło się ono do tego rozkładu” (orzeczenie SN z dnia 20 stycznia 1954 r., I C 539/53, OSN 1954, poz. 86).

            Jak wskazano już zatem powyżej kwestia tak zwanego przebaczenia małżeńskiego wydaje się prosta na pierwszy rzut oka, niestety jak to w praktyce bywa orzecznictwo i życie nieco komplikują całe zagadnienie.

            Praktyczne znaczenie obu powyższych rozstrzygnięć Sądu Najwyższego postaram się omówić w następnym wpisie.