W poprzednim wpisie poruszyłem kwestie dotyczące zdrady / niewierności małżeńskiej oraz ewentualnego przebaczenia związanego z tym zdarzeniem.
Przywołałem kilka orzeczeń sądowych w powyższym zakresie oraz wskazałem, że zagadnienie jest nieco bardziej skomplikowane i wymaga szerszego omówienia oraz analizy.
Dalszą analizę zagadnienia chciałbym rozpocząć od przywołania kolejnych orzeczeń sądowych.
I tak należy wskazać, iż: „nie można wykluczyć takiej sytuacji, że mimo popełnionego przez jednego z małżonków cudzołóstwa pożycie ich trwa nadal, przy czym widoczny jest zamiar stron utrzymywania małżeństwa. Gdy w małżeństwie tym po upływie pewnego czasu nastąpi rozłam, rzeczą sądu będzie ocenić na podstawie wszechstronnego rozważenia okoliczności sprawy, czy utrzymanie pożycia małżeńskiego w okresie po uzyskaniu wiadomości o cudzołóstwie pozornie tylko świadczyło o puszczeniu w niepamięć przewinienia współmałżonka, w rzeczywistości zaś zalążki rozłamu nadal istniały i w rezultacie doprowadziły do rozkładu pożycia małżeńskiego. Dla oceny wpływu na rozkład pożycia małżeńskiego – popełnionego przez jednego z nich cudzołóstwa, w wypadku kontynuowania pożycia już po otrzymaniu przez małżonka niewinnego wiadomości o cudzołóstwie, decydujące znaczenie ma materiał dowodowy, który by pozwolił na analizę reakcji małżonka niewinnego na cudzołóstwo współmałżonka” (orzeczenie SN z dnia 20 stycznia 1954 r., I C 539/53, OSN 1954, poz. 86).
Co powyższe oznacza w praktyce?
Otóż może zdarzyć się tak, iż małżonek pokrzywdzony wskutek niewierności, mimo wszystko będzie starał się kontynuować związek małżeński, jednak mimo usilnych prób podtrzymania małżeństwa poczucie krzywdy związanej ze zdradą może być tak silne i dojmujące, że mimo to dojdzie do późniejszego rozpadu związku. W praktyce rozpad ten może nastąpić nawet po kilku miesiącach czy latach od zdrady.
W związku z powyższym, pomimo pozornego kontynuowania pożycia i prób wybaczenia, rzeczywistą i realną przyczyną rozpadu małżeństwa będzie właśnie wcześniejsza zdrada jednego z małżonków.
Powyższe będzie oczywiście badane i wykazywane w toku procesu sądowego – w szczególności poprzez przesłuchanie stron / małżonków.
W nawiązaniu do powyższego należy również wskazać, iż „zarówno wyraźne, jak i dorozumiane wybaczenie krzywdy wyrządzonej przez jednego z małżonków drugiemu należy w zasadzie traktować jako uwarunkowane odpowiednim zachowaniem się małżonka na przyszłość. W przypadku ponownego uchybienia, tego samego lub innego rodzaju, małżonek żądający rozwodu może powoływać się również i na krzywdy już wybaczone; rzeczą sądu będzie ocenić, czy odnowione nową krzywdą poczucie dawnej krzywdy było jeszcze dostatecznie silne, żeby krzywda dawna mogła stanowić współprzyczynę rozwodu” (orzeczenie SN z dnia 19 grudnia 1950 r., C 347/50, OSN 1951, poz. 55; PiP 1951, z. 4, s. 741).
Przytoczone orzeczenie ma również bardzo istotne znaczenia albowiem w przypadku „recydywy” czyli ponownej zdrady tego samego małżonka. Współmałżonek pokrzywdzony, pod pewnymi warunkami – czyli swoistym odnowieniem poczucia dawnej krzywdy będzie mógł w toku procesu rozwodowego powoływać się na wcześniejsze zawinie w postaci zdrady.
Również i w tym wypadku, co oczywiste, Sąd będzie oceniał całokształt sprawy i analizował wszystkie niuanse i zaszłości w oparciu o materiał dowodowy – w tym bardzo istotne przesłuchanie stron.
Czy to już wszystko, jeżeli chodzi o kwestię zdrady małżeńskiej i jej ewentualnego wybaczenia?
Zdecydowanie nie, w kolejnych wpisach dokonam dalszej analizy tego zagadnienia.
Autorem niniejszego wpisu jest adw. Mateusz Stanisławek – partner w kancelarii Gałkowski, Raczek i Partnerzy Adwokaci i Radcy Prawni w Bielsku – Białej.
Niniejszy artykuł w żadnym wypadku nie stanowi porady prawnej w indywidualnej sprawie, lecz ma tylko i wyłącznie charakter czysto informacyjny.
W celu uzyskania pomocy lub porady prawnej w Państwa konkretnej i indywidualnej sprawie, można skontaktować się z nasza kancelarią.
